Mówimy różnymi językami

Na terapię zgłasza się coraz więcej par. Z różnymi trudnościami  – odmiennymi potrzebami i nieumiejętnością poradzenia sobie z tą odmiennością, zalegającymi emocjami wobec siebie, nieprzepracowanym kryzysem, wygasającymi uczuciami, kłopotami w życiu intymnym i wieloma innymi. Trudności części takich par wymagają terapii długoterminowej i pracy na pogłębionym poziomie. Natomiast spotykam w gabinecie i takie pary, których źródłem kłopotów w relacji jest brak podstawowej wiedzy na temat odmienności wynikających np. z płci i w związku m.in. z tym – nieumiejętnością odpowiedniego komunikowania się. Trudno się też temu dziwić. W naszych domach rzadko mamy okazję obserwować przykłady dobrego porozumiewania się, nie uczą nas tego w szkołach. Szkoda. Może gdyby nasi rodzice lub nauczyciele dostarczyli nam wiedzy na temat tego, że a/ kobiety i mężczyźni różnią się między sobą m.in. inaczej się porozumiewają,
b/ wspomniane różnice są oczywiście pewną generalizacją, która nie musi dotyczyć absolutnie każdej kobiety i każdego mężczyzny, chodzi jedynie o zaobserwowanie pewnej tendencji
c/ mówienie o różnicach między kobietami a mężczyznami nie ma na celu ich antagonizowania, przeciwnie – służy wzajemnemu poznaniu, zrozumieniu i ułatwieniu uzyskania porozumienia
d/ różnice wzbogacają nasz świat i nasze relacje, dzięki nim możemy się od siebie uczyć i rozwijać; może wtedy byłoby nam w relacjach łatwiej i przyjemniej. Do nikogo nie mam pretensji. Nasi rodzice nas tego nie uczą, bo wielokrotnie sami tego nie wiedzą, bo też nikt ich tego nie nauczył. Nasi nauczyciele podobnie – nie zawsze mają wiedzę, a nawet jeśli to zwykle nie mają czasu, by się nią podzielić. Tak po prostu jest. To co dziś możemy zrobić to zdobywać i poszerzać tę wiedzę na własną rękę. Mam nadzieję, że dzisiejszy artykuł się do tego przyczyni.

Jednym z propagatorów mówienia o tym, że kobiety i mężczyźni w pewnych aspektach różnią się od siebie jest John Gray – autor słynnego światowego bestselleru o moim zdaniem nie do końca jednak fortunnym tytule „Mężczyźni są z Marsa, Kobiety z Wenus”. Kiedy mówię, bądź piszę o Grayu zawsze mam potrzebę dopowiedzenia, że nie podpisałabym się pod wszystkim o czym mówi. A już na pewno daleka jestem od tego, by traktować to o czym Gray pisze jako oblig czy jedynie słuszny opis damsko-męskiej rzeczywistości. Świat jest tak fantastycznie złożony, że na szczęście nie da się go opisać w jeden sposób. Są różni mężczyźni i różne kobiety. Niektórzy wpiszą się w teorie Graya niemalże w całości, inni jedynie w części albo wcale. A jeszcze inaczej może to wyglądać, gdy związek miłosny tworzy nie kobieta z mężczyzną, a kobieta z kobietą czy też mężczyzna z mężczyzną. Natomiast wiem jedno – jeśli nie traktuje się koncepcji Graya w sposób nieprzytomnie bezkrytyczny mogą powiedzieć nam dużo o nas samych i naszych partnerach. Obserwuję w swojej pracy zawodowej, że znaczna część wiedzy, jakiej dostarcza John Gray jest dla par niezwykle przydatna. Na przykład ta dotycząca różnic w używaniu języka. Gray jest zdania, że kobiety i mężczyźni używają tych samych słów, jednakże sposób w jaki ich używają nadaje im różne znaczenia. Dodatkowo jest zdania, że te same słowa budzą u kobiet i mężczyzn różne uczucia.

Jakim językiem mówią kobiety

Kobiety używają wielu wyolbrzymień, metafor, uogólnień („ty zawsze, ty nigdy, nikt mnie nie kocha, to było straszne, wbijasz mi nóż w serce, czuję że rozpadam się na kawałki”). Robią to, by wyrazić jak najpełniej swoje uczucia. Mężczyźni słowa wypowiadane przez kobiety traktują w sposób dosłowny i odpowiadają na to co mówi kobieta odwołując się bezpośrednio do samej treści. Np:

K: „Nigdy nie wychodzimy z domu”
M: „Nieprawda. Przecież wychodziliśmy w zeszłym miesiącu.”
K: „Nikt na mnie nie zwraca uwagi”
M: „Przesadzasz, że nikt. Ja np. zwracam.”

K: „Nikt mi w domu nie pomaga. Ze wszystkim jestem sama.”
M: „Przecież ci pomagam. W zeszłym tygodniu odkurzyłem cały dom.”

K: „Już mam dość tej roboty. Wszyscy mnie wykorzystują.”
M: „To odejdź. Albo nie daj się wykorzystywać.”

K: „Nic mi ostatnio nie wychodzi”
M: „Nie dramatyzuj. Jak ci nie wychodzi to zostaw.”

K: „Ty już mnie chyba nie kochasz”
M: „Gdybym cię nie kochał już dawno by mnie tu nie było”

Lub też traktują wypowiadane przez kobietę słowa bardzo osobiście. Np.:

K: „Zaraz umrę ze zmęczenia. Tylko obowiązki i obowiązki.”
M: „Wiecznie jesteś niezadowolona. Czy to moja wina, że tyle na siebie bierzesz?”

K: „Ten facet z tego filmu to był dopiero romantyczny, co?”
M: „Też byłbym romantyczny, gdybym miał 20 lat mniej albo nie miał na głowie kredytu.”

Takie reakcje mężczyzn, mimo najlepszych intencji panów tylko potęgują podłe samopoczucie kobiet. Po takiej wymianie kobieta czuje się „niesłuchana, nierozumiana, niewspierana, oceniana” – to właśnie słyszę od moich pacjentek. Dlaczego? Dla kobiety jej emocjonalne wypowiedzi są wołaniem o współczucie. Treść jest absolutnie drugorzędna. Najważniejsze są emocje, które kobieta poprzez wypowiadane słowa może uzewnętrznić. Mężczyzna tego nie wie. A ponieważ w męskim świecie raczej nie daje się do zrozumienia, tylko mówi wprost, tym bardziej mężczyźnie trudno jest odczytać tak zakamuflowany przekaz. U mężczyzny okoliczniki czasowe czy kwantyfikatory ogólne (zawsze, nigdy, nikt) znaczą dokładnie tyle ile znaczą, stąd mężczyzna polemizuje z określonymi słowami w wypowiedzi kobiety. Czasem, żeby siebie obronić („jak to nikt ci nie pomaga jak ja ci pomagam”), a czasem, żeby autentycznie kobiecie pomóc („jak to nikt cię w pracy nie lubi, jak mówiłaś, że Marysia cię lubi”). Gdyby mężczyzna miał wiedzę jaka potrzeba kobiety kryje się za wszystkimi: „nikt”, „nigdy” i „zawsze”, tudzież innymi hiperbolami i przenośniami – byłby w stanie zareagować odpowiednio. Odpowiednio – czyli jak? Z akceptacją, zrozumieniem i współczuciem. Odpowiednia reakcja mężczyzny powoduje, że kobieta czuje się słuchana (nie słyszana – dla kobiet to potężna różnica), rozumiana, akceptowana, wspierana i kochana. Żeby mężczyzna mógł zareagować właściwie (czyli tak jak potrzebuje tego jego partnerka, żeby poczuć się dobrze) konieczne jest zdobycie przez mężczyznę umiejętności odpowiedniej interpretacji komunikatów nadawanych przez kobietę. Inaczej stale będzie reagował „ze swojego” (np. z obawy, że kobiety nie zadowala, że jest przyczyną jej frustracji itp.).
Np:
Kiedy kobieta mówi „nigdy nie wychodzimy z domu” nie ma na myśli tego, że naprawdę „nigdy”. Zupełnie też nie musi kryć się za tym oskarżenie mężczyzny, choć ten bardzo często tak to właśnie czyta. Za takim komunikatem zwykle kryje się po prostu: „Mam ochotę na wspólne wyjście. Już od kilku dni/tygodni nie wychodziliśmy, a ja tak lubię spędzać z Tobą czas tylko we dwoje. Może zabierzesz mnie na kolację?”.
Kiedy kobieta mówi „nikt na mnie nie zwraca uwagi” może mieć na myśli „ Dziś mam uczucie, że nie jestem zauważana i doceniana. Wydaje mi się, że nikt mnie nie dostrzega. Ostatnio też jesteś taki zajęty. Boję się, że praca jest dla ciebie ważniejsza. Przytul mnie i powiedz, że jestem niezwykła i że mnie kochasz”.
Wypowiadane przez kobietę słowa: „nikt mnie nie słucha” można by przetłumaczyć następująco: „Boję się, że cię nudzę i już się mną nie interesujesz. Bardzo bym się ucieszyła, gdybyś zwrócił na mnie szczególną uwagę. Miałam ciężki dzień i wydaje mi się, że nikt nie chce wysłuchać co mam do powiedzenia. Chciałabym, żebyś mnie posłuchał i zadał mi parę pytań np. jak ci minął dzień?, jak się czujesz? Wtedy poczuję się lepiej.”
Gdyby przetłumaczyć kobiece słowa „nic mi się nie udaje” mogłyby brzmieć następująco: „Mam dziś tyle kłopotów i ma wrażenie, że nic mi dzisiaj nie wychodzi. Poczuję się lepiej jak ci wszystko opowiem. Staram się ze wszystkich sił i tyle jeszcze do zrobienia przede mną. Przytul mnie i pochwal, doceń. To z pewnością pomoże.”
Właściwa interpretacja słów kobiety lub przynajmniej poszerzenie perspektywy o inne możliwości interpretacji poza tą, która pojawia się w głowach mężczyzn automatycznie („to mija wina”) pomaga mężczyznom zareagować odpowiednio. Czyli ze zrozumieniem, współczuciem i akceptacją uczuć kobiety. Panowie – odsuńcie dosłowne znaczenie poszczególnych słów. „Nigdy” zazwyczaj oznacza „od pewnego czasu” albo nawet „dzisiaj”. „Nikt” to przeważnie „dzisiaj tylko takich zauważam”. To nie ma specjalnego znaczenia. Kluczem jest odczytanie przekazu emocjonalnego (kobiecego rozdrażnienia, zmęczenia, zniechęcenia) oraz potrzeb jakie się za tym kryją (potrzeba odpoczynku, odmiany, uwagi, szacunku). Potem pozostaje już tylko właściwa reakcja. Jaka? Zamiast radzić („to odejdź z tej pracy”), stawać w swojej obronie („ja też mam dużo pracy”) czy też podważać kobiece uczucia („nie masz powodu, żeby się tak czuć”, „przesadzasz”) – usiądź, posłuchaj, pobądź, pogłaszcz, przytul, zapytaj o emocje, zapytaj co możesz zrobić żeby Twoja partnerka mogła poczuć się lepiej, kiwnij głową lub wydaj dźwięk świadczący o Twoim zaangażowaniu w rozmowę np. „aha”, „rozumiem” (o ile jest to autentyczne i zgodne z prawdą), powtórz to co usłyszałeś (to technika tzw. parafrazowanie: „mówisz kochanie, że jest ci ostatnio ciężko”). Gdy mężczyźni słyszą, że taka reakcja jest reakcją pożądaną zwykle są zaskoczeni. „To mam nic nie robić?” – pytają. Wtedy odpowiadam, że takie nic to dla kobiety wszystko. Wszystko czego ona potrzebuje. Kobietę zasila kontakt i zrozumienie. Tylko tyle. I aż tyle. Panowie?..

Jakim językiem mówią mężczyźni

Tak jak podstawowym zadaniem mężczyzn w komunikacji z kobietami jest zdobycie umiejętności odpowiedniej interpretacji (mniej dosłownej i mniej osobistej) oraz właściwej odpowiedzi (akceptującej, rozumiejącej i wspierającej) na wypowiadanie uczuć przez kobiety, tak podstawowym zadaniem kobiet w komunikacji z mężczyznami jest zdobycie umiejętności odpowiedniej interpretacji i właściwej odpowiedzi na męskie milczenie.
Kobiety myślą głośno – dzielą się tym co wewnątrz, pozwalają myślom płynąć swobodnie, a słowom padać niemalże bez ograniczeń. Bardzo często kobieta odkrywa o co jej chodzi właśnie dopiero, gdy mówi. Według Graya mężczyźni mają inaczej. Mężczyzna zanim zacznie mówić lub reagować najpierw w milczeniu przeżywa to co usłyszał lub czego doświadczył, następnie w ciszy kształtuje właściwą odpowiedź. Można powiedzieć, że w pierwszej kolejności formuje ją w środku i dopiero ją wypowiada. Do momentu aż mężczyzna nie dysponuje wystarczającą ilością danych może wcale nie odpowiedzieć. Bywa, że trwa to minuty, bywa że godziny albo dłużej. To dla kobiet jest nie do zniesienia. Kobieta interpretuje męskie milczenie tak jak zinterpretowałaby własne. Kobieta bowiem milknie kiedy nie chce rozmawiać, nie ufa rozmówcy lub gdy ma do powiedzenia coś bolesnego. Dlatego też gdy mężczyzna przestaje mówić kobieta czuje się ignorowana, nieważna, niekochana. Słyszy taki oto przekaz: „Nie reaguję, bo nie zależy mi na Tobie. To co mówisz jest nieważne. Nie kocham Cię. Chcę odejść.” Oczywiście słyszy zbyt wiele. Męskie milczenie oznacza według Graya jedno: „Jeszcze nie wiem co odpowiedzieć. Muszę to przemyśleć.” Żeby odpowiednio zinterpretować milczenie mężczyzny kobieta potrzebuje wiedzieć, że kobiety mówią zarówno wtedy gdy chcą przekazać i uzyskać jakąś informację, ale także aby poeksplorować i odkryć co właściwie chcą powiedzieć, również po to aby rozładować emocje, stres, napięcie, aby poczuć się pewniej oraz aby zbudować zażyłość. Gray jest zdania, że mężczyźni mówią tylko wtedy, gdy chodzi o pozyskanie czy przekazanie informacji. W pozostałych sytuacjach – milczą i potrzebują się oddalić. O swojej potrzebie mówią zazwyczaj nie wprost wysyłając w kierunku kobiety określone sygnały. Kobiety jednak odpowiadają na nie w sposób, który mężczyźni odczytują jako zdecydowanie mało pomocny.
Np.

M: „Wszystko ok.”
K: „Przecież widzę, że nie jest ok. Powiedz mi natychmiast o co chodzi.”

M: „ Nic się nie stało.”
K: „Wiem, że coś cię trapi. Wyrzuć to z siebie.”

M: „Poradzę sobie.”
K: „Ale ja mogłabym Ci pomóc. Nie musisz być z tym sam.”

Mężczyzna wypowiadając którąś z powyższych uwag oczekuje od kobiety zwykle milczącej akceptacji i przyzwolenia na to, żeby się oddalić. Można powiedzieć, że męskie „wszystko ok” jest skróconą wersją: „Wszystko ok, bo umiem sobie sam poradzić z problemami. Pomoc nie jest mi potrzebna. Jeśli chcesz mnie jakoś wesprzeć – nie martw się o mnie i zaufaj mi. Jestem zdolny sprostać temu o własnych siłach.” Pozyskując tę wiedzę na temat potrzeb mężczyzn kobieta może przestać się obawiać, że partner albo coś przed nią ukrywa albo nie czuje się przy niej bezpiecznie lub też że jej nie kocha. Nie mówimy tu o sytuacji, w której milczenie mężczyzny właśnie to oznacza, bo pewnie zdarza się i tak. Mówimy o tym, że kobiety interpretują tak zachowanie mężczyzn znacznie częściej, niż potrzeba. Nie mówimy też o tym, że czasem dobre i rozwojowe byłoby, gdyby mężczyźni nieco odpuścili z działania w pojedynkę i wsparli się na swoich kobietach np. opowiadając im choćby o tym, że mają trudny czy wymagający czas. Mówimy o tym, że dla wielu mężczyzn w wielu sytuacjach wsparciem jest okazanie mu zaufania, że da sobie radę. Nie mówimy również o tym jak reagować w sytuacji, gdy z mężczyzną dzieje się coś naprawdę niepokojącego (np. objawy depresyjne), a ten nie chce sobie pomóc w myśl zasady „dam sobie radę”. Mówimy o tym, że kobiety czasem opacznie rozumieją męskie milczenie, tendencję do wycofywania się i skrytość. Aby tych opacznie interpretowanych treści i zachowań było jak najmniej – poniżej kilka przykładów jak można odczytać je inaczej.
Np.
Kiedy mężczyzna mówi „nic się nie stało” może mieć na myśli: „Nie stało się nic z czym nie mógłbym poradzić sobie samodzielnie. Nie zadawaj mi więcej pytań na ten temat proszę.”
A gdy używa sformułowania „ wszystko w porządku” chce powiedzieć: „ Mam pewien problem, ale niech on ciebie nie obciąża. Mogę tę sprawę rozwiązać sam, tylko proszę nie zakłócaj mi spokoju sugerując co mam robić i co w tej sytuacji byłoby najlepsze. Zachowuj się normalnie, a ja sobie to wszystko poukładam.”
Mężczyzna, który mówi „to nic wielkiego” może chcieć przekazać Ci komunikat: „To nic wielkiego, bo mogę sam to załatwić. Proszę, nie zaprzątaj sobie tym głowy. I nie mówmy o tym, bo to mnie dodatkowo drażni. Chcę to wziąć na siebie. Lubię dawać sobie radę z problemami.”
Z kolei słowa „nie ma problemu” mogą oznaczać: „Nie będę miał żadnych trudności z załatwieniem tej sprawy. Z przyjemnością zrobię to dla ciebie.”
Jak widać – to co mężczyzna odbiera jako wspierające i pokrzepiające to sygnał  pt.: „Dopóki sam nie poprosisz mnie o pomoc ufam, że dajesz sobie radę”. Z kolei nierozumiany i oceniany czuje się w sytuacji, gdy kobieta:
- krytykuje jego potrzebę wyłączenia się (werbalnie – słowem, niewerbalnie – gestem, spojrzeniem, wprost i nie wprost)
- próbuje mu pomagać w rozwikłaniu problemu sugerując swoje rozwiązania
- zalewa go pytaniami dotyczącymi jego uczuć
- siedzi pod drzwiami jego „jaskini” (czyli miejsca lub czynności oddalenia) oczekując na jego wyjście
- niepokoi się o niego
- żałuje go
- współczuje mu
- lituje się nad nim
- po powrocie z „jaskini” karze go za oddalenie
W tym momencie kobiety pytają mnie (bardzo z resztą słusznie) – jak się zachowywać? W jaki sposób dać mężczyźnie przekaz pt: „ufam Ci”. Wiedzą już czego unikać. A co robić?
Coś dla siebie Drogie Panie. Coś co Was cieszy. Możecie poczytać książkę, pójść na spacer, wziąć kąpiel z pianką – możliwości jest bez liku. To właśnie daje mężczyźnie tak potrzebną przestrzeń i czas. A nam jak się przyda?! Drogie Panie?..