Jestem tą trzecią*

Historia Justyny (37):
Justyna mówi o sobie, że jest „singielką od zawsze”. Rzuca przy tym porozumiewawczy uśmiech. Justyna nigdy nie była w oficjalnym związku. Oficjalnym czyli takim, o którym mogłaby powiedzieć znajomym; takim, który mógłby zakończyć się wspólnym zamieszkaniem czy zalegalizowaniem. Justyna nigdy nie miała partnera, którego przedstawiłaby rodzicom, z którym spędziłaby święta, z którym wyjechałaby na dłuższe wakacje. Justyna nigdy nie była czyjąś dziewczyną czy narzeczoną. Ale wielokrotnie była czyjąś kochanką. Długość trwania jej romansów była różna. Od kilku tygodni do nawet 3 lat. Historie jednonocne specjalnie jej nie interesowały. Justyna przyznaje, że w związki z żonatymi mężczyznami wchodziła świadomie: „Nigdy nie miałam marzeń pt. szczęśliwa rodzinka i biały domek z ogródkiem. To nie ja. Jak każda kobieta miałam i mam swoje potrzeby – fajnego seksu, ciekawej rozmowy, adoracji, poczucia bycia piękną i wyjątkową i to dawali mi ci mężczyźni. Proza życia, kapcie, telewizor i brudne skarpetki to nie moja bajka. Umarłabym z nudów. Był nawet taki jeden, co zostawił żonę i przyszedł do mnie z walizką. Myślał, że się ucieszę, ale mnie w ogóle nie o to chodziło. Ucięłam kontakt. Było mi go nawet żal, bo nagle został zupełnie sam, no ale przecież nie mogłabym być z nim z litości.”
Justyna zgłasza dziwne bóle w okolicy mostka. Liczne badania nic nie wykazały.

Historia Poli (34):
Pola od 4 lat jest w związku. „Związku niemożliwym” – jak go nazywa. Pola poznała Janusza w stadninie koni. To ich wspólna pasja. Na początku nic nie zapowiadało, że zbliżą się do siebie tak mocno. Kiedy ich relacja zaczęła się zacieśniać Janusz powiedział Poli, że ma żonę. Pola, czując, że zaczyna czuć do Janusza coś więcej – wycofała się. Przestała przyjeżdżać do stadniny, ucięła kontakt. W pół roku później przypadkowo spotkali się na zawodach konnych. Spędzili razem noc. Pola wróciła do dawnej stadniny. „Można powiedzieć, że to było nasze miejsce schadzek” – mówi. „To nie chodziło o seks. A przynajmniej – nie tylko. Ja się po prostu zakochałam. I jestem przekonana, że Janusz też.” – dodaje. Mimo to Janusz do tej pory nie podjął decyzji o odejściu od żony. Pola: „Mówił, że chce być ze mną. Ja mu wierzyłam. Wierzyłam w to, że jego małżeństwo jest martwe, że w końcu jej o nas powie”. Pola przyznaje, że „robiła Januszowi sceny zazdrości”. Nie radziła sobie z tym, że każdy urlop i weekend spędza z rodziną, z tym, że spotykają się tylko wtedy, kiedy on ma czas. Fakt, że ich związek był owiany tajemnicą też Poli nie pomagał. Pola relacjonuje: „Któregoś dnia powiedziałam o nas mojej przyjaciółce. Musiałam to z siebie wyrzucić. To co od niej usłyszałam mnie pogrążyło. Wykrzyczała mi, że nie spodziewała się po mnie, że mogę chcieć rozbić czyjąś rodzinę. Opowiedziała mi o cierpieniu swojej matki, kiedy jej ojciec odszedł do innej kobiety”. Pola kontynuuje: „Postanowiłam zacząć spotykać się z innymi mężczyznami. Myślałam, że jak kogoś poznam będzie mi łatwiej zakończyć romans z Januszem. Ale znajomości z nim nie przerwałam. Działając na dwa fronty czułam się jeszcze gorzej”. Pola nie ma już nadziei, że kiedykolwiek będzie z Januszem „tak naprawdę”. „Ja nawet nie wiem czy po tym wszystkim bym umiała” – dodaje.
Pola zgłasza poczucie winy z powodu tego, co się stało. „Nie jestem tą samą osobą co 4 lata temu. Nie wiem, kiedy ostatnio czułam się dobrze – lekko, radośnie” – dodaje.

Kochanka nie ma dobrej opinii. To, co myślą o niej inni – w większości nie nadaje się do przytoczenia. Kochanka przede wszystkim jest samotna i zazdrosna o to, że inni nie są; kochanka tylko czyha jak upolować faceta;  kochanka jest pierwszorzędną manipulantką – wie jak omamić mężczyznę; kochanka nie ma skrupułów, wyrzutów sumienia czy poczucia winy; kochanka posunie się do wszystkiego; kochanka rozbija rodziny; kochanka jest wyuzdana – to jedynie część stereotypów krążących na temat „tych trzecich”. Nad kochankami nikt się nie pochyla. Kochankom się nie wybacza.

A czy warto się pochylać? Czy warto im wybaczać? Niech każdy weźmie odpowiedzialność za odpowiedź indywidualnie. Mój artykuł można zinterpretować jako próbę pochylenia się, bowiem jest dedykowany głównie tym, które znalazły się w tej roli. Celowo (Justyna), bądź też nie (Pola). Dlaczego, po co? Co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze – nie chcę zamykać oczu na rzeczywistość, a ta pokazuje, że kochanki istnieją i żyją wśród nas. Po drugie – im dłużej pracuję, tym mniej jednoznacznie widzę ludzkie wybory. To pozwala mi mniej oceniać, mniej wartościować. Kochanki także czasem cierpią; kochanki bywają pogubione; kochanki miewają poczucie winy; kochanki także są oszukiwane; kochanki bywają również ofiarami sytuacji – spostrzeżenia nowe, oburzające?

Jeśli jesteś „tą trzecią”:

Przyjrzyj się własnym motywom zaistniałej sytuacji.
Niezależnie od tego czy w rolę kochanki weszłaś świadomie (taka rola Ci odpowiada) czy też nie (deklarujesz, że chciałabyś inaczej). Bądź ze sobą szczera. Czy jest możliwe, że boisz się prawdziwej bliskości (w bólu, cierpieniu, chorobie, w kłopotach)? Czy jest prawdopodobne, że rywalizujesz z kobietami (chcesz być zawsze górą, chcesz być piękniejsza, fajniejsza, wyjątkowa)? Czy to co robisz może być agresją skierowaną wobec innych kobiet? A może tak naprawdę wobec mężczyzn? A może wobec siebie? Jakie relacje znasz z domu rodzinnego? Może metaforycznie „wpychasz się” między rodziców, walczysz o uwagę ojca? O co Ci chodzi w tym trójkącie?

Jeśli liczysz na to, że on w końcu odejdzie:
* Pamiętaj, że statystyki są dla kochanek nieubłagane – jedynie 5 % mężczyzn porzuca swoje żony na rzecz „tych trzecich”.
Sygnały świadczące o tym, że to raczej nie nastąpi: mimo że „jego małżeństwo jest już martwe” – nadal wyjeżdża na wakacje z rodziną, uprawia seks z żoną, rodzi mu się dziecko; „mimo że jego małżeństwo jest tylko formalnością” – nigdy nie ma odpowiedniego momentu na powiedzenie żonie, zawsze są jakieś ale; wiesz o tym, że nie jesteś pierwszą kochanką w jego życiorysie.
* Pamiętaj o kosztach takiej roli:
- surowa opinia społeczna
- samotność (szczególnie w weekendy, święta, wakacje)
- zazdrość, do której sama nie wiesz czy masz prawo
- niepewność swojej pozycji i swoich praw jako kochanka (masz jakieś prawa czy też nie, masz prawo się czegoś domagać czy też nie?)
- konieczność ciągłego dostosowywania się do niego
- poczucie bycia „na drugim planie”
- konieczność ukrywania się (nie chodzi tu tylko o piciu kawy w miejscu publicznym, czasem nie możesz o swoim związku nikomu opowiedzieć)
- koszty emocjonalne w postaci permanentnej ambiwalencji (nadzieja, wiara, pragnienie bycia z danym mężczyzną versus poczucie winy wobec żony, lęk przed przyszłością, żal do kochanka)
- ciągłe odkładanie swojego życia na później (jak odejdzie)
- utrata zaufania do mężczyzn (bo obiecał, że odejdzie a nie odchodzi; bo w końcu zdradza i oszukuje swoją żonę)
- osłabienie samooceny (bo mnie nie wybrał; bo robię przecież coś złego)
- jeśli w tę relację wkładasz swoje serce i swoją energię może być Ci trudno dostrzec coś lub kogoś innego, o otwarciu się na to nie wspominając
* Zadaj sobie pytania:
Ile będę czekać na rozwój sytuacji?
Co mi jednoznacznie pokaże, że nie mam na co liczyć?
Po czym poznam, że mam dość?
Jakie są zyski i koszty takiej relacji? Jaki jest bilans?
Czy jestem gotowa na poradzenie sobie z kosztami?
Jakie problemy będę musiała pokonać, gdy nawet on odejdzie?
Gdy odejdzie – czy będę w stanie mu zaufać, skoro złamał daną komuś obietnicę? Skąd wiem, że ze mną będzie inaczej?
Czy gdy odejdzie – będę w stanie emocjonalnie sobie z tym poradzić?
* Nie pozbawiaj siebie odpowiedzialności za to co się stało. Jednocześnie pamiętaj, że za zaistniałą sytuację odpowiadają dwie osoby. Co najmniej dwie.

Jeśli lepiej się czujesz w roli kochanki, niż żony:
* Weź pod uwagę kwestie etyczne. Czy aby na pewno poczucie winy jest Ci obce? Co prawda stosujemy różne mechanizmy obronne (zaprzeczanie, wypieranie), aby czegoś nie czuć np. wyrzutów sumienia, ale nie odbywa się to bez wpływu na nasze zdrowie (uczucie pustki, dolegliwości psychosomatyczne). Poza tym pytanie o wartości mnie wydaje się zawsze zasadne (bierzesz udział w czymś co jednak niszczy, co z regułą – nie rób drugiemu co Tobie niemiłe).
* Pamiętaj, że nawet jeśli Ty nie chcesz się angażować – on może. Co wtedy?
* Uwzględnij sytuację, w której nawet jeśli z założenia nie miałaś zamiaru się angażować – może Ci się to przydarzyć. W końcu im bardziej się w coś angażujemy, tym cenniejsze nam się do wydaje. Poza tym jeśli już jesteśmy w jakiejś relacji zupełne pozbycie się oczekiwań jest po prostu trudne.
* Pamiętaj, że to co na początku jest fascynujące – bywa, że po czasie staje się męczarnią (ciągłe czekanie, ukrywanie).

Związek z żonatym mężczyzną to związek z pewnością wysokiego ryzyka – ryzyka, że się wyda, że on jednak nie odejdzie, że jak odejdzie to co?
Gdy pytam Poli o radę dla kobiet, które właśnie wdały się w romans –  mówi: „skończ zanim na dobre się zacznie”. To mówi ona – ta trzecia.
* Ponieważ moimi bohaterkami są kobiety – w formie zwracam się głównie do kobiet. Jednak treści z powyższego artykułu dotyczą oczywiście także mężczyzn.